Praca nad przypisami do oceanu, jakim jest korespondencja Jerzego Giedroycia, przynosi zaskakujące odkrycia, na przykład wiedzę o 139 tonach złota (dokładnie 138 z ułamkiem), które naziści zrabowali w okupowanej Polsce. Jerzy Giedroyć pisał we wrześniu 1957 r. do Jana Józefa Lipskiego (całość korespondencji ukaże się pod koniec roku nakładem „Więzi” oraz Instytutu Dokumentacji i Studiów nad Literaturą Polską, oddziału Muzeum Literatury):

„Druga sprawa równie ważna to kompetentna i naprawdę uczciwa notatka w sprawie złota skonfiskowanego w Polsce przez hitlerowców, a którego nie można wyegzekwować”

Giedroyć miał na myśli oczywiście nie od złoto z depozytów Banku Polskiego, wywiezione i w części przejęte przez aliantów zachodnich w zamian za dostawy broni, to złoto ukradzione na ziemiach polskich – w części także prawdopodobnie z majątków prywatnych, w większości jednak zapewne – obywateli polskich, od 1948 r. stanowiące depozyt USA, Wielkiej Brytanii i Francji w Bank of England. O sprawie pisał m.in. M. Lachs, Problem prawny restytucji złota zagrabionego w okresie wojny, „Państwo i Prawo” [miesięcznik Komitetu Nauk Prawnych Polskiej Akademii Nauk] 1960 nr 6, s. 895.

Pomyślałem, że warto ustalić, co z tym złotem się stało dzisiaj. Z NBP otrzymałem odpowiedź, że nic o tym nie wiedzą. Z Ministerstwa Skarbu Państwa i Ministerstwa Finansów odpowiedzi nie otrzymałem. (W 2010 r. sprawą interesowała się Kancelaria Prezydenta Lecha Kaczyńskiego, ale od tego czasu – cisza;  a może jednak się mylę i ta sprawa została załatwiona? Będę Państwa informował).

Być może te 138 (z hakiem) ton złota nie jest warte takiej uwagi ministerstw jak zakaz używania przypraw innych niż sól w barach mlecznych, o czym w ostatnim felietonie dla „Tygodnika Powszechnego” napisał Stanisław Mancewicz. Może jednak ktoś się tym zainteresuje?… Jeśli nawet złoto to nie należy do państwa polskiego (może lepiej, by tak nie było, bo zaraz byłoby wydane), to przynajmniej niech niepodległe państwo polskie będzie deponentem tego majątku w miejsce aliantów zachodnich.

A Instytut Literacki, Instytut Dokumentacji i Studiów nad Literaturą Polską (oddział Muzeum Literatury), Biblioteka „Więzi” i niżej podpisany autor opracowania rezygnują z 1% znaleźnego – promil na wieloletnie prace edytorskie wystarczy… Kto wie, ile jeszcze złota w korespondencji Giedroycia znajdziemy?…