Kierunek Zaleszczyki czyli Polska na marginesie Unii Europejskiej przegra z Rosją bez walki

Mądry człowiek słucha także tych, z którymi się nie zgadza. Słuchać powinni szczególnie ci, którzy rządzą – ministrowie, prezydenci… Był generał, którego nie słuchali – w geście sprzeciwu, zgodnie z honorem żołnierskim i odwagą cywilną – odszedł, a teraz nagłaśnia to, o czym może, bez naruszania tajemnic, mówić. Bo jeszcze jest czas, by coś zmienić. Nie z powodów politycznych, jak ci, którzy nie chcieli słuchać, mówią – a z powodu czegoś, co nazywa się odpowiedzialnością i miłością do kraju.

Rozmowa Juliusza Ćwielucha z Mirosławem Różańskim to wstrząsająca lektura. Generał nie używa wytrycha politycznego – za najgorszego do czasów Macierewicza ministra Obrony Narodowej uważa Bogdana Klicha, a jako mającego zadatki na najlepszego wskazuje Aleksandra Szczygłę; idzie w poprzek podziałów politycznych, bo on nie o partiach. On o tym, co nam grozi, i co możemy zrobić, by nie doszło do najgorszego – przegranej wojny z Rosją. A raczej – w ogóle do wojny z Rosją. Bo, jak przypomina za Pattonem, nie chodzi o to, by bohatersko umrzeć za ojczyznę (jak mawiał poprzedni minister obrony) – ale o to, by wrogów odstraszyć na tyle, by nie chcieli nas atakować.

Nie dziwię się teraz, że generał nazywa obecną władzę miłośnikami grup rekonstrukcyjnych – widząc, że konkretne decyzje dotyczące modernizacji są odwlekane, a środki trafiają do kanibalizujących armię jednostek obrony terytorialnej. Widząc, że zdezaktywowany został system monitorowania wejść do portów (teraz nie ma żadnego!). Stan wojska symbolizuje okręt rakietowy Orkan: wykazywał tendencje do przechyłu, zalano część kadłubu betonem – a ponieważ silniki są teraz za słabe, to pływa tylko na połowie baku… Od 2015 r. nie ma centrum koordynującego w razie wojny walki – w przypadku nieogłoszenia stanu wojny (co, jak widzimy, jest raczej pewne, mimo wojny – patrz: Ukraina) żołnierze nie mieliby prawa użyć broni…

I tak jest niemal ze wszystkim – mimo świetnych żołnierzy, państwo psuje, co może, argumentując to np. oszczędnościami: jednostki wojskowe nie mają dostępu do amunicji (bo składnice nie podlegają jednostkom, a po 15.30 są… zamknięte). To akurat weszło za czasów ministra Klicha, ale nie zostało bynajmniej zmienione, a podkręcono sprawę promowaniem konformizmu dowództwa (zwalniani są ci, którzy mają zdanie inne od przełożonych – co jest normalnym, dobrym zwyczajem w wojsku, pozwalającym podejmować najlepsze decyzje: brak konsekwencji negatywnych za wypowiedzenie swojego zdania).

Po przeczytaniu książki już widzę kilka scenariuszy, w których Rosja może zająć Polskę bez uruchomienia artykułu 11 (jeden z nich, przedstawiony w książce, opierający się na działaniach, do których doszło na Ukrainie, na problemach z logistyką ujawnionych na ćwiczeniach wojskowych, oraz na analizie charakteru obecnego prezydenta Polski, prowadzi do powtórki Zaleszczyk bez walki…). Teraz rozumiem, dlaczego sam formalny udział w NATO nie wystarczy, że koniecznym zabezpieczeniem dla Polski jest RÓWNOCZESNA silna, nie skonfliktowana, obecność w UE. Rozumiem, że ci, którzy podszczypują Ukrainę czy domagają się reparacji wojennych od Niemiec w gruncie rzeczy są pożytecznymi idiotami Putina. I rozumiem też niestety, dlaczego obecna elita tak przypomina tę z końca II RP…

Po lekturze tej książki widzę jednak nadzieję: są ludzie o postawie państwowców, którym zależy – nie na partii jednej czy drugiej, a na państwie, na obywatelach. Słuchajmy @mirekrozanski . Panie ministrze, panie prezydencie, słuchajcie. Odpowiadacie za bezpieczeństwo Polaków, machanie flagą to nie wszystko. Nie chcemy powtórki Zaleszczyk.

Link do książki